Pokazywanie postów oznaczonych etykietą panorama. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą panorama. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 29 stycznia 2012

Vientiane - dzień 2 - część 1 (That Dam, Rynek Poranny, Patuxai)

Kolejny dzień w Vientiane rozpoczęliśmy z kopyta i udało nam się tyle zobaczyć, że musimy zrobić dwa osobne wpisy na blogu. Pierwszym przystankiem była stupa That Dam, czyli Czarna Stupa, znajdująca się niedaleko amerykańskiej ambasady. Wielu Laotańczyków wierzy, że jest ona zamieszkana przez siedmiogłowego smoka, który miał bronić ich przed Tajami. Popularne jest też przekonanie, iż pierwotnie stupa pokryta była złotem, które zostało zrabowane przez Tajów po stłumieniu powstania laotańskiego w XIX wieku.

That Dam
Bartek na ulicy Bartholoni obok That Dam




















Niedaleko od That Dam znajduje się rynek poranny - Talet Sao, a w zasadzie rynek dzienny, gdyż czynny jest codziennie do czwartej. Rynek ten jest zupełnie inny niż ten czynny wieczorem, tak zwany nocny rynek, który nakierowany jest głownie na klientelę zagraniczną. Główne różnice to węższe przejścia, stoiska z warzywami oraz duży wybór chińskiej elektroniki.
"Restauracja" na rynku, a obok stoisko z elektroniką

Następnie zatrzymaliśmy się, aby obfotografować Patuxai, czyli Vientiański Łuk Triumfalny. Zbudowany w połowie XX wieku na cześć walczących o wyzwolenie spod panowania francuskiego, łuk jest ozdobiony wieloma figurami mitologi buddyjskiej. Patuxai został ufundowany przez Amerykanów, którzy zamierzali wybudować w Laosie lotnisko, aby ułatwić sobie działania wojenne w Wietnamie, jednak cement przeznaczony na budowę został zużyty do budowy łuku. Za opłatą (20 000 kipów) można wejść na taras widokowy znajdujący się na górze Patuxai.
Patuxai
Kopuła Patuxai


Widok ze szczytu Patuxai w stronę Mekongu


Szczegóły zdobień

Patuxai


Kompleks budynków rządowych obok Patuxai










niedziela, 27 listopada 2011

Porto - dzień 2

Ze względu na jednogodzinną różnicę w czasie między resztą Europy a Portugalią, wstałem trochę wcześniej niż zazwyczaj. Od samego rana wybrałem się na zwiedzanie miasta. Ze względu na fakt, że miałem tylko nienadającą się do nocnych zdjęć "małpkę", wróciłem w te miejsca, które oglądałem poprzedniego dnia wieczorem.

Po kolei:
Capela de Santa Catarina (front)
Kaplica św. Katarzyny to jeden z najbardziej znanych zabytków w Porto. Znajduje się na ul. św. Katarzyny (rue de Santa Catarina) - głównej ulicy handlowej miasta - odpowiedniku ul. Piotrkowskiej w Łodzi. Kościół jest wyjątkowy głównie dlatego, że jego ściany zewnętrzne są pokryte niebiesko-białymi płytkami, z których słynie Porto. Obrazy na płytkach przedstawiają sceny z życia św. Franciszka i św. Katarzyny.

Capela das Almas (ściana boczna)

Kościół św. Ildefonsa
Kolejnym kościołem, znajdującym się w przy ul. św. Katarzyny jest kościół św. Ildefonsa. Fasada bardzo przypomina zniszczoną jedyną pozostałą ścianę katedry w Makau, a sam kościół również jest pokryty płytkami "azulejos".

Budynek Universidade Lusófona do Porto
Panorama Porto z murów obronnych Porto.
Panorama na Ribeirę, dzielnicę będącą Światowym Dziedzictwem UNESCO.
Ribeira z bliska
Sklep z magnesami.

Igreja dos Carmelitas (po lewej) i Igreja do Carmo (po prawej)
Większość ciekawszych kościołów w Porto jest pokryta płytkami "azulejos", które przedstawiają sceny z życia świętych. Jednym ze starszych przykładów wykorzystania tego stylu są dwa kościoły - dos Carmelitas i do Carmo, zbudowane obok siebie. Igreja dos Carmelitas został zbudowany wcześniej, ale po ok. 100 latach postanowiono zbudować w okolicy drugi kościół. Na zabudowę wybrano działkę sąsiadującą z wybudowanym wcześniej kościołem, co dało unikalną konstrukcję dwóch kościołów pod różnym wezwaniem sąsiadujących bezpośrednio ze sobą.

Igreja do Carmo (boczna ściana)

Na koniec jeszcze poranna (wieczorna jest nieciekawa) trasa z dnia drugiego:


Pokaż trasę na większej mapie.

poniedziałek, 21 marca 2011

Singapur - dzień 2 - Miasto nocą

Singapur to miasto, które nigdy nie zasypia, a iluminacje budynków są równie efektowne co w Hongkongu. Późnym wieczorem wybraliśmy się na spacer do dzielnicy kolonialnej i na Esplanadę, a nasza trasa wyglądała w przybliżeniu tak:


Największe wrażenie robi Marina Bay Sands, niesamowity budynek z basenem typu infinity na dachu, otworzone zaledwie rok temu. Iluminacje są bajeczne, a co parę minut odbywają się pokazy świetlne.
Widok z parku na Marina Bay Sands, po lewej"Durian", czyli teatr.
Widok z Esplanady.
Singapur to nie tylko Marina Bay Sands, to również drapacze chmur oraz stare, kolonialne budynki.

Drapacze chmur (zdjęcie zrobione z punktu E na mapie w kierunku południowym)
Hotel Fullerton.
The Singapore Flyer, czyli największy diabelski młyn na świecie.
Warto zwrócić uwagę, że Singapur konkuruje z wieloma znanymi miastami na świecie jeśli chodzi o budowę atrakcyjnych struktur. Singapore Flyer to nic innego jak London Eye, tylko że większe, a teatr "The Durian", ma za zadanie być porównywany ze słynną operą w Sydney. Kolejną atrakcją jest Merlion, jeden z symboli miasta, pół ryba pół lew. Niestety! Dzień przed naszym przyjazdem, ktoś wpadł na pomysł, że fajnie będzie wybudować ekskluzywny, tymczasowy hotel, tak aby goście (a raczej gość, bo hotel jest mały), płacący pewnie kupę kasy, mieli bezpośredni dostęp do Merliona (który jest hotelem obudowany!), a sami turyści mogą go jedynie obejrzeć w dzień. Na szczęście, obok stoi mały pomnik upamiętniający ten oryginalny, większy.
Mały Merlion.

niedziela, 6 marca 2011

Kuala Lumpur - dzień 4 - Skybridge

W końcu udało nam się wybrać na most łączący dwie wieże Petronas, słynny Skybridge, znany między innymi ze scen z Sean Connery'm z filmu Entrapment. Dostanie się na most nie jest łatwe. Każdego dnia jest sprzedawana ograniczona liczba biletów (z tego co wiemy, to obecnie jest to 1600 biletów, ale różne przewodniki podają różne liczby). W kolejce należy stanąć jak najwcześniej, gdyż przyjście po 9 rano praktycznie gwarantuje, że nie kupi się biletu na dany dzień. Kolejki są olbrzymie:



Bilety dostaliśmy około 11, godzina wejścia to 15:20. Pochodziliśmy trochę po Surii i czas jakoś minął. Opłacało się czekać, gdyż widoki z mostka są świetne.

środa, 2 marca 2011

Hong Kong dzień 3 - Star Ferry

Jedną z największych atrakcji turystycznych w Hongkongu jest Star Ferry. Zanim zbudowano metro pomiędzy wyspą Hongkong a Kowloon, to właśnie Star Ferry było używane do przeprawy przez port Wiktorii. Dzisiaj Star Ferry można traktować jako najlepszy sposób, aby obejrzeć pięknie oświetlone nocą drapacze chmur. Co więcej, cena 2.5 HKD za podróż na górnym pokładzie sprawia, że jest to najprawdopodobniej jedna z najtańszych turystycznych okazji na świecie.

wtorek, 1 marca 2011

Hong Kong dzień 2 - Tian Tan Budda i klasztor Po Lin

Po lunchu przystąpiliśmy do realizacji głównego planu, czyli wizyty u wielkiego Buddy. Żeby dotrzeć do kolejki linowej musieliśmy pojechać, aż do ostatniego przystanku pomarańczowej linii metra. Trasa bardzo przypominała drogę na lotnisko. Tory biegły nad samym morzem, dając tym samym przedsmak czekających nas pięknych widoków.
Nic nie mogło nas przygotować na to czego doświadczyliśmy wjeżdżając kolejką linową Ngong Ping 360. W drodze "na górę" wybraliśmy podróż tak zwaną kryształową gondolą, która dzięki przeszklonej podłodze, na okraszenie urody krajobrazów, podnosi adrenalinę wywołując niepowtarzalne uczucie w stylu "nie patrz w dół!".












Kolejka wyrusza ze stacji Tung Chung i kończy trasę w wiosce Ngong Ping nieopodal, której znajduje się Budda. Przez jedną połowę trasy można podziwiać widok na lotnisko w Hongkongu i zabudowania wyspy Lantau, a przez drugą widać już Buddę i zielone wzgórza wyspy.


Z kolejki wysiada się na główną i jedyną ulicę, składającą się jedynie ze sklepów z pamiątkami, wioski szumnie nazwanej Ngong Ping. Aby dotrzeć do Buddy wystarczy śledzić tłum turystów, których chmary podążają w jednym kierunku. Żeby obejrzeć osławioną figurę z bliska należy pokonać 268 stopni. Dookoła Buddy stoją figury oddających mu cześć wiernych.

Widok roztaczający się "za plecami" Buddy jest również wart uwagi. Jakby mnie ktoś pytał to myślę że Wielki Tian Tan został trochę oszukany, bo biedak nie może się odwrócić.

Kolejną atrakcja Ngong Ping jest, niedawno odnowiony, klasztor Po Lin.














Po wizycie w klasztorze wróciliśmy do kolejki linowej po kolejną dawkę pięknych widoków a później metrem do hotelu.

Hong Kong dzień 2 - Bank of China

W drodze powrotnej z The Peak zatrzymaliśmy się przy Central i weszliśmy do budynku Bank of China, gdzie na 43 piętrze znajduje się taras widokowy. Po prześwietleniu naszego plecaka i aparatu oraz po zeskanowaniu naszych paszportów, dostaliśmy tymczasowe wejściówki, dzięki czemu mogliśmy dostać się do budynku. Co ciekawe, winda na taras widokowy miała dwa przystanki - na parterze i na 43 piętrze, z tego też powodu ludzie pracujący na wyższych piętrach korzystają z niej, aby szybciej dostać się na górę.
Budynek Bank of China miał na celu przyćmienie budynku banku HSBC, chyba się udało.

Hong Kong dzień 2 - The Peak

The Peak to obowiązkowy przystanek każdego turysty wybierającego się do Hong Kongu. Znajdują się tam nie tylko najdroższe na świecie domy, ale również z tarasu widokowego roztacza się wspaniały widok na pobliskie wyspy oraz centrum finansowe miasta.


Niestety, nie było dane nam wjechać na szczyt słynnym tramwajem , gdyż w dniu naszego przyjazdu rozpoczęto prace nad wymianą kabli wciągających tramwaj na górę (i ma to potrwać przez najbliższy tydzień). Na szczęście kursował autobus zastępczy, którym szybko dotarliśmy na miejsce.

Na górze jest również muzeum figur woskowych Madame Tussauds: