Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lotnisko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lotnisko. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 21 lutego 2012

Podróż - Hong Kong - Oslo

Wykończeni prawie trzytygodniowym urlopem udaliśmy się wieczorem na lotnisko w Hong Kongu. Największą zaletą był darmowy i bardzo szybki internet, dzięki czemu można spokojnie porozmawiać z rodziną i znajomymi na Skype. Powrót standardowy i przewidywalny, jak to w Lufthansie. Byliśmy w sumie tak zmęczeni (wylot był o 23:50 z Hong Kongu, przylot około 5 rano do Monachium), że prawie nic nie pamiętamy z podróży oprócz tego, że lecieliśmy A340-600 (tym samym modelem, którym lecieliśmy do Hong Kongu) oraz to, że trafiliśmy na rząd z wadliwym systemem rozrywki i po każdym filmie stewardessa musiała go nam resetować. Dzięki temu wiemy jak jest skonfigurowana sieć w samolocie i co siedzi na takim systemie. Przez chwilę nawet widać pulpit Windows. Lot Monachium - Oslo nie zapisał się w naszej pamięci w jakikolwiek sposób, cieszyliśmy się po prostu, że już byliśmy w domu.

Informacje o systemie
Informacje o sieci












Jedzenie, jak to w Lufthansie, zupełnie standardowe.

Śniadanie
Główne danie (wegetariańskie azjatyckie)

piątek, 17 lutego 2012

Podróż - Bangkok - Hong Kong

Lecąc z Bangkoku do Hong Kongu (a raczej wracając do Hong Kongu), mieliśmy okazję kupić bilety w promocji linii Emirates - narodowego przewoźnika Dubaju (a raczej ZEA - Zjednoczonych Emiratów Arabskich). Dla nas najważniejszą rzeczą była możliwość przelotu największym (i prawie najnowocześniejszym) pasażerskim samolotem świata, ostatnio często krytykowanym, Airbusem A380-800. Co ciekawe, Emirates lecą na trasie Dubaj - Bangkok - Hong Kong, dzięki czemu odcinek Bangkok - Hong Kong jest mniej oblegany i można kupić naprawdę tanie bilety na przelot tą właśnie maszyną.

Ostrzeżenie co do lotniska w Bangkoku! Byliśmy równo dwie godziny przed odlotem, udało nam się bardzo szybko zdać bagaż (mało kto się odprawia online), ale staliśmy ponad godzinę w kolejce do odprawy paszportowej! Typowa tajska organizacja, a raczej jej zupełny brak. Panował kompletny chaos, bardzo wolno przesuwające się kolejki i co chwila wpychający się ludzie, bo "samolot nam ucieka". Chyba mamy pecha do Tajlandii. Dwa zdjęcie z odprawy paszportowej wykonane w odstępie 20 minut - ujęcie z naszego miejsca w kolejce:

13:08
13:28











Jeśli chodzi o Airbusa A380-800. Ogólnie wrażenia świetne. Bardzo dużo miejsca, mimo dosyć ciasnej konfiguracji, duże okna i niezwykle cicho. Do tego dochodzą widoki z kamer umieszczonych na zewnątrz samolotu i fantastyczny system rozrywki, dzięki któremu moglibyśmy w tym samolocie spędzić znacznie więcej czasu, gdyż lot trwał jedynie trzy godziny.

A380
A380

Kabina


Autostrady Bangkoku

Jedzenie samolotowe. Jedno z lepszych

Największe wrażenie, tak jak napisałem wcześniej, robią jednak kamery. Poniżej kilka zdjęć jak to wygląda.

Kołowanie
Wysokość przelotowa

Lądowanie w Hong Kongu

Lądowanie w Hong Kongu

wtorek, 31 stycznia 2012

Podróż - Vientiane - Luang Prabang

Początkowo z Vientiane do Luang Prabang mieliśmy jechać autobusem, ale zrezygnowaliśmy z tej taniej (około 130 000 kipów), ale dłużącej się opcji (10 godzin jazdy) na rzecz samolotu, gdzie koszt wynosi około 75 USD, ale przelot trwa od 25 do 45 minut.

Wylatuje się z terminala krajowego, który jest tak naprawdę ubogą wersją dawnej warszawskiej Etiudy. Nie ma nigdzie wszechobecnych na innych lotniskach wyświetlaczy elektronicznych, za to królują drukowane tablice informacyjne, przez co port lotniczy bardziej przypomina dworzec autobusowy. 

Lecieliśmy narodowym przewoźnikiem Laosu, Lao Airlines. Specjalnie wybraliśmy prestiżowy lot o numerze QV101 z Vientiane do Luang Prabang, gdyż jest on realizowany najnowszym nabytkiem tej linii lotnicznej - Airbusem A320. Lao Airlines posiada dwie A320-stki i, co ciekawe, miały być one początkowo przeznaczone dla Libii, lecz ze względu na sytuację polityczną w tym kraju dostawę wstrzymano, a zmontowane już samoloty pomalowano na kolory Lao Airlines. Samoloty posiadają dwie klasy i prawdopodobnie najlepsze dostępne wyposażenie, z systemem rozrywki (niestety nieaktywnm podczas tak krótkiego lotu) i portami USB do ładowania urządzeń nawet w klasie ekonomicznej. Do samolotu wchodzą jedynie 132 osoby (maksymalnie 180 osób, np. w Wizzairze), co świadczy o tym, że postawiono na komfort pasażerów, a nie na ich ilość. Ogólnie, full opcja. Na 20-minutowym locie udało im się nawet podać małą przekąskę.

Strefa "bezcłowa"
Lotniskowy "bar mleczny".
Nowoczesna tablica odlotów i przylotów
Punkt odprawy bagażowej
Wagi bagażowe










Airbus A320 Lao Airlines

Przylot A320 to wydarzenie w Laosie.













Przekąska



System rozrywki.

Mnisi mają pierwszeństwo we wsiadaniu na pokład.
Samo lotnisko w Luang Prabang prezentowało się znacznie lepiej. Co ciekawe, każdy wychodzący z hali odlotów jest sprawdzany, czy na pewno zabrał odpowiednią ilość sztuk bagażu. Aby dostać się do Luang Prabang, najlepiej wykupić taksówkę za 6 USD, niezależnie od ilości podróżujących osób (najlepiej się z kimś zrzucić).





Kwitek na taksówkę.
Zasady zachowania w Luang Prabang
Lotnisko w Luang Prabang



niedziela, 20 marca 2011

Singapur - dzień 1 - Lotnisko

Prawdopodobnie lotnisku w Singapurze nie jest często wymieniane jako atrakcja turystyczna tego państwa-miasta - naszym zdaniem zupełnie niesłusznie. To jest zdecydowanie najładniejsze lotnisko na jakim byliśmy, bardzo funkcjonalne i obfitujące w architektoniczne "smaczki" jak np. ściana wody, piękne dywany lub ogrody. Pasażerowie lecący transferem mogą skorzystać nawet z basenu! Zdecydowanie najciekawsze są Terminal 2 i Terminal 3, chociaż Terminal 1 również jest niczego sobie. Nie bez powodu lotnisko Changi rok w rok zdobywa nagrody na najlepsze lotnisko na świecie.

Terminal 3.
Storczyki, symbol Singapuru, są wszędzie.

Wszędzie zieleń.
Przylot do Singapuru również obfituje w wrażenia, gdyż port przeładunkowy w Singapurze należy do największych na świecie, co oznacza, że na wodach znajduje się olbrzymia ilość statków. Można to dopiero zobaczyć z powietrza.
Widok na zachodnią część wyspy. Wszędzie statki.

poniedziałek, 14 marca 2011

Kambodża - dzień 1

Wylądowaliśmy na międzynarodowym lotnisku w mieście Siem Reap, będącym najlepszym punktem wypadowym do kompleksu światyn. Na wizę nie czeka się długo, produkcja jest taśmowa (ok. 10 osób zajmuje się po kolei przyjęciem wniosku, opłaty, wklejeniem wizy, podstemplowaniem, podpisaniem i oddaniem paszportu), a koszt wizy turystycznej to 20 USD. Samo lotnisko jest bardzo ładnym kameralnym portem lotniczym z wieloma zdobieniami nawiązującymi do pobliskich świątyń.

Jeden z kilku posągów w hali przylotów.


Na lotnisku czekał na nas pan Pheng (czyt. Pen), zwany również przez nas panem tuk-tukiem, który podwiózł nas do hotelu. Nasz pokój w hotelu nie był jeszcze gotowy i zostaliśmy poproszeni, aby poczekać w restauracji, gdzie podano nam powitalnego drinka (mrożoną herbatę z limonką), a dodatkowo zamówiliśmy khmerskie curry i loc lac (potrawę z cebuli i wołowiny, jedno z tradycyjnych dań kuchni khmerskiej). Za całość zapłaciliśmy 4 USD, a nasz pokój kosztował za 3 dni 48 USD. Zamówiliśmy pranie i Beata poszła na masaż khmerski wliczony w cenę pokoju.

Po południu pojechaliśmy do Angkor Wat z panem Phengiem za co zapłaciliśmy 9 dolarów (dosyć drogo, ale organizowane przez hotel, gdyż bezpośrednio da się znacznie taniej). Do Angkor Wat trzeba pojechać. Trzydniowa wejściówka do kompleksu świątyń kosztuje 40 USD.
Słynne Angkor Wat (wraz z równie słynnym odbiciem w wodzie).

niedziela, 27 lutego 2011

Hong Kong - pierwsze wrażenia

Na razie jesteśmy tutaj od 3 godzin. Na pierwszy rzut oka Hong Kong ma więcej wspólnengo z Szanghajem niż z Pekinem, ale i tak nie przypomina typowej chińskiej metropolii.

Największy szok: darmowe wifi w autobusach oraz hotspoty na ulicy (z "zasięgiem 100 metrów").

Kolejną ciekawostką jest waluta - dolar hongkoński, w skrócie HKD. Trzy największe lokalne banki drukują walutę i umieszczają na banknotach logo swojego banku. Na zdjęciu kilka różnych banknotów:

To by było na tyle. Wkrótce relacja z pierwszego wyjścia "na miasto".

sobota, 26 lutego 2011

CDG

Bardzo ladnie wykonczony terminal 2E.

Dodatkowo, co kilka bramek standy z PlayStation3, lecz niestety działającej jedynie w "demo mode".
Fifa 2009