Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kambodża. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kambodża. Pokaż wszystkie posty

środa, 16 marca 2011

Podróż do Penang

Cały dzień nam zszedł na podróż do Penang, najpierw przelot do KL, gdzie uszkodzono nam walizkę, a następnie po 4 godzinach wylot do Penang. Przelot KL - Penang był naszym najkrótszym lotem, zajął jedynie 30 minut i kosztował również niewiele (~19zł/osoba), chociaż to i tak nic w porównaniu ze biletami Ryanaira, które kiedyś kupiliśmy za 5zł/osoba w obie strony (Oslo - Londyn/Bruksela).

Zdjęcie pożegnalne:
Pan Pheng i Beata
Po przylocie do Bayan Lepas zaopiekował się nami Wei Lin i zaprowadził do galerii sklepów Queensbay, gdzie zjedliśmy dużo dobrego (tylko dwa zdjęcia, było tego znacznie więcej!):
Satay, czyli szaszłyki z sosem orzechowym.
Kluski z niespodzianką.

Kambodża - dzień 3 - Zachód Słońca

Wschód słońca niezbyt się udał, więc musieliśmy się udać na równie słynny zachód słońca, który obserwuje się ze szczytu świątyni Phnom Bakheng. Aby się tam dostać należy wejść na średniej wielkości górę, na szczycie której położona jest świątynia. Roztacza się stamtąd wspaniały widok na całe Angkor, lecz nigdy nie będzie się tam przebywało samemu z powodu setek turystów. Trzeba przyjść wcześnie (wyjazd z miasta ok. 4 po południu), wejść na samą górę i usiąść w pierwszym rzędzie. Aby szybko zejść nie należy pchać się do zachodniego zejścia, lecz wybrać północe, którego turyści zdają się nie widzieć.


Kambodża - dzień 3 - Grand Tour

Ostatniego dnia postanowiliśmy zwiedzić świątynie, które są oddalone od głównego szlaku turystycznego.

źródło: http://www.5starcambodia.com

Odwiedziliśmy kolejno: Pre Rup, East Mebon, Ta Som, Neak Pean oraz Preah Khan. Nie spotkaliśmy wielu turystów, ale trzeba przyznać, że te świątynie są zupełnie inne niż te położone na szlaku turystycznym. Nie tylko z powodu innego budulca (najczęściej piaskowiec), ale także położenia (Neak Pean jest świątynią na wodzie) lub religii, dla której były przeznaczone (w większości dla hinduizmu).
Słonie w świątyni East Mebon.

Kambodża - dzień 2 - Życie nocne

Życie nocne w Siem Reap koncentruje się w kilku miejscach. Miłośnicy pubów i imprez odnajdą się na Pub Street, czyli dzielnicy barów, gdzie można tanio zjeść i wypić, a chętni na nocne zakupy mogą wybrać się na Night Market, czyli nocny rynek. My byliśmy tu i tam, kupiliśmy dużo fajnych rzeczy i mamy mnóstwo zdjęć.

Pub Street!

poniedziałek, 14 marca 2011

Kambodża - dzień 2 - Angkor Thom i Ta Prohm

Angkor Thom to dawna siedziba władców imperium khmerskiego. Każdy turysta zaczyna od bramy wjazdowej i mieszkających obok małp. Ciekawy pomysł na biznes miała jedna z Khmerek, która pozwalała karmić bananami (zerwanymi z palmy obok) pobliskie małpki za 1 USD.

Na cały kompleks Angkor Thom składa się kilka większych świątyń (Bayon i Baphuon), kilka mniejszych, pozostałości pałacu królewskiego, a także słynne tarasy: słoni i trędowatego króla.

Najciekawszy jest Bayon, który słynie z płaskorzeźb przedstawiających twarz króla, bardzo często umieszczanych na pocztówkach.

Sądzimy, że nie ma sensu pisać o każdej świątyni, którą widzieliśmy w Angkor Thom, bo sami spędziliśmy tam pół dnia i uważamy, że nie widzieliśmy wszystkiego, a do tego potwornie się zmęczyliśmy. Na pewno powinien być to obowiązkowy punkt na liście każdego turysty.

Po zjedzeniu obiadu w hotelu wybraliśmy się do Ta Prohm, świątyni znanej z filmu Tomb Raider, słynącej z figowców i puchowców wrastających w ruiny murów. Ta Prohm to zdecydowanie najciekawsza świątynia, nie męczy zbytnio oraz oferuje niesamowite widoki olbrzymich drzew.

Korzenie drzew (figowiec)
Korzenie drzew (puchowiec)

Kambodża - dzień 2 - Wschód Słońca

Każdy turysta powinien zobaczyć wschód słońca nad Angkor Wat. Pełni energii i entuzjamu wstaliśmy o 5 rano, aby o 5:30 wyjechać do Angkor z panem Phengiem. Pierwsze grzmoty usłyszeliśmy podczas wyjeżdżania z miasta, co powinno być znakiem ostrzegawczym jednak nasza determinacja była zbyt wielka. Pierwsze krople deszczu spadły, gdy przekraczaliśmy fosę otaczającą kompleks. Najlepszym punktem widokowym do podziwiania wschodu słońca nad Angkor Wat jest wewnętrzny dziedziniec. Gdy dotarliśmy do głównego wejścia na dziedziniec, okazało się, że jest ono zablokowane przez tłum ludzi, którzy wyglądali jakby bali się małego deszczu (przynajmniej tak o nich pomyśleliśmy). Postanowiliśmy użyć bocznego wejścia, oryginalnie przeznaczonego dla słoni. Tamtędy przedostaliśmy się bez kłopotu na drugą stronę, wyszliśmy na chwilkę, po czym szybko wróciliśmy pod przeciekający dach. Najwyraźniej mały deszczyk postanowił przeobrazić się w wodospad z nieba, a my nawet nie mieliśmy parasola. Była 6 rano, a wschód słońca miał najlepiej wyglądać ok. 7, więc postanowiliśmy przeczekać ulewę. Chwilę przed 7 nadal było ciemno i mimo ciągle padającego deszczu, postanowiliśmy przedrzeć się do naszego tuk-tuka. Mieliśmy dużo szczęścia, gdyż po chwili przestało padać. Wschodu nie zobaczyliśmy, za to przez cały dzień było pochmurnie i chłodno, co w tropikach jest zawsze mile widziane.

Kolejna powódź?

Kambodża - transport

W Kambodży obowiązuje prawostronny ruch drogowy z tendencją centralną, co oznacza że tuk-tuki, rowery, motory, skutery oraz piersi poruszają się jak najbliżej prawej strony, a samochody pędzą środkiem ulicy. Znaki drogowe służą jako kolorowa ozdoba pobocza a szczególnie chętnie ignorowany jest znak STOP. Podstawą transportu turystycznego w Kambodży są tuk-tuki, czyli motoriksze, które są ichnimi taksówkami. Miejscowi poruszają się pojedynczo (lub w dwójkę) na rowerach, a rodziny wybierają skutery i motory (do 5 osób na jednym motorze). Transportem zbiorowym, niedostępnym dla niewtajemniczonych, są pick-upy mogące pomieścić dziesiątki osób (komfort jazdy porównywalny z tramwajem nr 15 odjeżdżającym o 7:55 w kierunku al. Politechniki). 



Jeśli ktoś już posiada samochód to jest to Toyota, a najczęściej Toyota Camry. Nie wiedząc czemu, samochody Toyoty są niezwykle popularne w Kambodży. Dodatkowo, w Siem Reap jeździ prawdopodobnie więcej Lexusów niż w Łodzi.

A tak wygląda stacja benzynowa w Kambodży:


Niektóre znaki mogą zadziwić nawet najbardziej wytrawnych kierowców:

Kambodża - waluta

Oficjalną walutą kambodży jest riel (4190 rieli = 1 USD, częściej spotykane jest zaokrąglenie 4000 rieli = 1 USD, na korzyść płacącego). Nieoficjalną, ale tak naprawdę dostępną w każdym bankomacie i akceptowalną w każdym miejscu (nawet poczcie i innych rządowych instytucjach) jest dolar amerykański. Monety nie są używane i wydanie reszty mniejszej niż 1 USD następuje w rielach. Wysokie nominały (od 50$ wzwyż) trudno rozmienić a same banknoty muszą w idealnym stanie, aby zostały przyjęte przez sprzedawcę. Jako ciekawostka, cena litra benzyny na stacji w Kambodży to koszt od 3500 do 5000 rieli.

Kambodża - dzień 1

Wylądowaliśmy na międzynarodowym lotnisku w mieście Siem Reap, będącym najlepszym punktem wypadowym do kompleksu światyn. Na wizę nie czeka się długo, produkcja jest taśmowa (ok. 10 osób zajmuje się po kolei przyjęciem wniosku, opłaty, wklejeniem wizy, podstemplowaniem, podpisaniem i oddaniem paszportu), a koszt wizy turystycznej to 20 USD. Samo lotnisko jest bardzo ładnym kameralnym portem lotniczym z wieloma zdobieniami nawiązującymi do pobliskich świątyń.

Jeden z kilku posągów w hali przylotów.


Na lotnisku czekał na nas pan Pheng (czyt. Pen), zwany również przez nas panem tuk-tukiem, który podwiózł nas do hotelu. Nasz pokój w hotelu nie był jeszcze gotowy i zostaliśmy poproszeni, aby poczekać w restauracji, gdzie podano nam powitalnego drinka (mrożoną herbatę z limonką), a dodatkowo zamówiliśmy khmerskie curry i loc lac (potrawę z cebuli i wołowiny, jedno z tradycyjnych dań kuchni khmerskiej). Za całość zapłaciliśmy 4 USD, a nasz pokój kosztował za 3 dni 48 USD. Zamówiliśmy pranie i Beata poszła na masaż khmerski wliczony w cenę pokoju.

Po południu pojechaliśmy do Angkor Wat z panem Phengiem za co zapłaciliśmy 9 dolarów (dosyć drogo, ale organizowane przez hotel, gdyż bezpośrednio da się znacznie taniej). Do Angkor Wat trzeba pojechać. Trzydniowa wejściówka do kompleksu świątyń kosztuje 40 USD.
Słynne Angkor Wat (wraz z równie słynnym odbiciem w wodzie).

środa, 9 marca 2011

Siem Reap - internet

Z nami wszystko w porzadku, po prostu w Kambodzy internet jest jedna z rzeczy, ktora slabo dziala, dlatego ostatnio brakuje wpisow na blogu. W czwartek lecimy do Georgetown w stanie Penang w Malezji i tam juz powinna byc cywilizacja, wiec na pewno napiszemy cos wiecej!