Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Penang. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Penang. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 20 marca 2011

Penang - dzień 4 - Jedzenie

Jedzenie w Penang również stanowi atrakcję turystyczną. Nawet jeśli ktoś przyjechał na wyspę z innym zamiarem, to z pewnością zmieni zdanie, gdyż Penang jest uważane w Malezji za "raj jedzenia". W Malezji rzadko kto gotuje w domu, gdyż jedzenie kupione na ulicy jest tanie i smaczne. Poziom higieny być może odbiega od tego, co zaleca Sanepid, ale Azjaci należą do najdłużej żyjących ludzi na ziemi, więc nie może być chyba aż tak źle?

Jedzenie sprzedawane ze budek i stoisk na ulicy, które często są skupione razem, tworząc większe kompleksy (my poszliśmy do tego obok Gurney Drive) i każde stoisko specjalizuje się w jednej potrawie, w której są ekspertami.

Ilość zamówionych potraw przeszła nasze oczekiwania, tutaj tylko niewielka część tego, co zjedliśmy (i potrafimy nazwać).

Penang laksa, czyli zupa rybna na bazie pasty z tamaryndowca (zamówiona w innym miejscu, ale tego samego dnia).
Ostrygi w cieście ze słodkim chilli.
Grillowany placek z ośmiornicy.
Satay, czyli ichni szaszłyk.

Curry rybne w liściu bananowca gotowane na parze.

Penang - dzień 4 - Kek Lok Si

Na wyspie Penang znajduje się również największy buddyjska świątynia w Azji Południowo-Wschodniej - świątynia Kek Lok Si. Tak naprawdę jest to kompleks budynków z dominującą nad całością pagodą. Trzeba przyznać, robi wrażenie. My niestety mieliśmy bardzo ograniczoną ilość czasu, gdyż "już zamykali" i musieliśmy dosłownie przebiec przez cały kompleks, lecz mimo wszystko bardzo nam się tam podobało.

Pagoda.

Widok na dziedziniec.

Penang - dzień 4 - Siedziba klanu Khoo

Mało kto wie, ale chińskie społeczeństwo było silnie sfeuadalizowane i podzielone na rodzinne klany, istniały klanowe świątynie, gdzie składano szczątki przodków oraz składowano skarby rodowe. Po 1949 roku drastycznie zmienił się model chińskiej rodziny, młodzi oraz kobiety zostały uwolnione spod patriarchalnej dominacji, a sam system klanów został zdemontowany.
Na wyspie Penang znajduje się jeden z najznamienitszych siedzib klanowych w Azji - siedziba klanu Khoo. Zbudowana pod koniec XIX wieku, była podobno tak piękna, że bogowie ją spalili, gdyż zbytnio przypominała pałac cesarza. Obecna siedziba, której budowa zakończyła się w 1906 roku, nadal ukazuje bogactwo i potęgę klanu Khoo.

Siedziba z zewnątrz.

Zdobienia wewnątrz.

Zdjęcie zdjęcia przedstawiającego siedzibę klanu nocą.

Penang - dzień 4 - Dom Cheong Fatt Tze

Ostatni dzień na wyspie Penang był dniem zwiedzania. Widzieliśmy prawie wszystko co było do zobaczenia, poczynając od domu Cheong Fatt Tze przez siedzibę klanu Khoo aż po świątynię Kek Lok Si. Chcieliśmy więcej (wzgórze Penang, Świątynia Węży, plaża), ale niestety bardzo ulewny deszcz pokrzyżował większość naszych planów.
Dom Cheong Fatt Tze jest bez wątpienia jednym z najbardziej ciekawych zabytków na wyspie. Zbudowany przez Cheong Fatt Tze, chińskiego biznesmena, zwanego również Rockefellerem Wschodu, został doszczętnie zdewastowany po jego śmierci, lecz w ostatnich latach, po wykupieniu przez prywatną osobę i przekształceniu w hotel, odzyskał dawną świetność.


czwartek, 17 marca 2011

Penang - dzień 2 i 3

W Penang również nie mieliśmy zbyt szybkiego (lub w ogóle jakiegokolwiek) internetu, ale staraliśmy się pisać offline, aby to później szybko zamieścić. Pierwszy dzień musieliśmy tak naprawdę spisać na straty, gdyż  widzieliśmy jedynie Georgetown, i to tylko część hinduską, która najładniejsza nie jest, a następnie pojechaliśmy kupić prezenty ślubne dla znajomego, na którego ślub przyjechaliśmy.

Za to wieczorem udaliśmy się na pierwszą część wesela chińskiego, które zwykle organizowane jest w dwóch częściach: najpierw panna młoda dla swoich znajomych a następnego dnia ceremoniały herbaciane, główna ceremonia ślubna i obiad dla gości pana młodego.
Oba obiady to 8 daniowe posiłki:
1 danie: przystawki
2 danie: zwykle podawana jest zupa z płetwy rekina, na którą składa się mięso kraba, płetwa rekina i gęsta galaretkowa zawiesina
3 - 7 danie: tutaj już panuje dowolność, podawane są w różnej kolejności owoce morza, potrawy ryżowe, smażone grzyby, jedynym stałym punktem jest podanie karpia w sosie. W lepszych restauracjach jest on podawany w całości, dla niektórych głowa jest szczególnym rarytasem.
8 danie to deser. Może on być różnorodny, w naszym przypadku oba desery były do siebie bardzo podobne. Był to kompot z owocami bardzo przypominający w smaku nasz bożonarodzeniowy kompot z suszu. Raz był on podany z lodem a raz bez.

Chińskie wesela są zupełnie inne niż polskie. Nie ma w ogóle tańców, a na całość składa się w zasadzie wizyta w restauracji. Co ciekawe, praktycznie wszyscy wychodzą o tej samej godzinie - przed 23 wieczorem. Mało kto nosi garnitur, zwykle tylko pan młody i ojcowie pary młodej. Drugiego dnia jest trochę ciekawiej, gdyż pan młody musi jechać do domu panny młodej, aby ją "odbić". Druhny dają mu różne zadania, np. zjedzenie bardzo ostrej papryczki chilli wysmarowanej chrzanem wasabi. W tym czasie w domu pana młodego jest spotkanie rodziny i oczywiście jedzenie. Po "wykupieniu" panny młodej, odbywa się ceremonia picia herbaty z rodziną panny młodej. Ma to na celu poznanie nowej rodziny. Po tej ceremonii młodzi jadą do domu pana młodego, aby powtórzyć tę ceremonię z drugą częścią rodziny.
Później wszyscy jadą do kościoła na ślub. Po ceremonii jest poczęstunek obok kościoła dla gości oraz wiernych.
Uroczysty obiad dla gości pana młodego ma miejsce dopiero o 19:30 wieczorem, więc po ceremonii w kościele panna młoda ma czas aby założyć zgodnie z chińska tradycją czerwoną suknię ślubną.
Tak samo jak poprzedniego dnia obiad kończy się około 23:00 i wszyscy goście wychodzą wtedy do domu.

środa, 16 marca 2011

Podróż do Penang

Cały dzień nam zszedł na podróż do Penang, najpierw przelot do KL, gdzie uszkodzono nam walizkę, a następnie po 4 godzinach wylot do Penang. Przelot KL - Penang był naszym najkrótszym lotem, zajął jedynie 30 minut i kosztował również niewiele (~19zł/osoba), chociaż to i tak nic w porównaniu ze biletami Ryanaira, które kiedyś kupiliśmy za 5zł/osoba w obie strony (Oslo - Londyn/Bruksela).

Zdjęcie pożegnalne:
Pan Pheng i Beata
Po przylocie do Bayan Lepas zaopiekował się nami Wei Lin i zaprowadził do galerii sklepów Queensbay, gdzie zjedliśmy dużo dobrego (tylko dwa zdjęcia, było tego znacznie więcej!):
Satay, czyli szaszłyki z sosem orzechowym.
Kluski z niespodzianką.