Pokazywanie postów oznaczonych etykietą hotel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą hotel. Pokaż wszystkie posty

sobota, 17 marca 2012

Walencja - hotel

Mieszkamy w hotelu TRYP z sieci Sol Melia, którzy jest zaraz obok Miasta Nauki i Kultury, które widzimy z okna. Udało nam się nawet przypadkowo zrobić zdjęcie hotelu z samolotu, gdy fotografowaliśmy Walencję. Hotel teoretycznie ma cztery gwiazdki (te rankingi są raczej uznaniowe). Jest w porządku, jeśli chodzi o Hiszpanię. Największą zaletą jest darmowy i, co najważniejsze, szybki internet oraz dobra lokalizacja bardzo blisko Oceanarium. Wadą jest niestety cena, gdyż w tym okresie w Walencji jest w zasadzie niemożliwością znalezienie czegokolwiek sensownego poniżej 100 USD za noc.

Łóżko
Biurko
Łazienka

sobota, 18 lutego 2012

Hong Kong - hotel

Tym razem zatrzymaliśmy się w hotelu Stanford Hillview, położonym obok Hong Kong Observatory, które wydaje ostrzeżenia dotyczące pogody i częstych w tym rejonie cyklonów tropikalnych. Standardowo pokoje hotelowe w Hong Kongu są bardzo małe, ale nie narzekaliśmy, gdyż lokalizacja była bardzo dobra, a standard znacznie lepszy niż w jakimkolwiek hostelu w Chungking Mansion.

Łóżka
Przy tym biurku wypisywaliśmy pocztówki
Barek

"Dalsza" część pokoju

Łazienka

poniedziałek, 6 lutego 2012

Luang Prabang - hotel

Mieszkaliśmy w pensjonacie Chitdara 2, który znajduje się na nabrzeżu Mekongu i w bardzo bliskiej odległości od większości wartych obejrzenia świątyń. Jest to kolejny rodzinny pensjonat, w którym byliśmy i zdecydowanie polecamy taki sposób mieszkania. Właścicielem jest Pan Vong, który doskonale mówi po francusku i angielsku (i oczywiście po laotańsku). Co więcej, dzięki niemu goście są w stanie poznać lokalną kulturę w sposób znacznie bardziej dokładny niż czytając sam przewodnik. Dodatkowo, Pan Vong dał Bartkowi lekarstwa, gdy ten się czymś zatruł.

Same pokoje są standardowe, ale nasz miał widok na rzekę. Śniadania są podawane albo w budynku na parterze albo na tarasie, który znajduje się na zewnątrz hotelu nad samym brzegiem rzeki.

Hotel
Hotel

Łazienka
Taras nad Mekongiem

sobota, 28 stycznia 2012

Vientiane - Hotel

W Vientiane mieszkamy w Hotelu Khamvongsa na Khun Bu Lum Boulevard przy rzece. Hotel oceniamy bardzo pozytywnie, głównie dzięki smakowitym śniadaniom (to będzie w poście o jedzeniu w Laosie, który napiszemy później) oraz olbrzymiemu, dwupiętrowemu pokojowi. Hotel wspiera lokalną społeczność,  nie wykorzystuje dzieci (jak wiele innych hoteli i hosteli w mieście, gdzie na recepcji stoją dziesięciolatki) oraz jest hotelem niesieciowym, co oznacza, że nasze pieniądze zostają w Laosie.

Kilka zdjęć:
Leżanka
Minikuchnia
Schody na piętro.

Widok z tarasu.
Sypialnia na górze.

środa, 25 stycznia 2012

Hong Kong - dzień 4 - Taniec Lwów

Kolejnego dnia wstaliśmy późno, nauczeni że w święta do południa wszystko jest zamknięte. Chcieliśmy się wybrać na Victoria Peak, ale pogoda nie dopisała i nie dopisywała aż do samego wieczora.

"Widok" na Wzgórze Wiktorii (wzgórze znajduje się za najwyższym budynkiem).
Z tego względu postanowiliśmy udać się do informacji turystycznej, aby dowiedzieć się, gdzie tego dnia można obejrzeć jakieś uliczne przedstawienia. Okazało się, że mamy szczęście i o 15:00 będzie Tradycyjny Taniec Lwów w hotelu Upper House. Wystarczyło nam czasu, aby przepłynąć statkiem Star Ferry do Hong Kongu, podjechać metrem do stacji Admiralty i przejść do centrum handlowego Pacific Place. Z przedostatniego piętra tego centrum handlowego można łatwo dostać się do hotelu Upper House. Za ten skrót jesteśmy szczególnie wdzięczni, bardzo miłej pani z informacji turystycznej, oszczędziła nam 20 minutowej wspinaczki pod górę!

Taniec Lwa jest jednym z tradycyjnych chińskich tańców, tak jak Taniec Smoka. Oba tańce są często mylone ze sobą. Podstawowa różnica jest taka, że Taniec Lwa jest wykonywany przez dwie osoby, zwykle obdarzone zdolnościami akrobatycznymi, których nie widać spod kostiumu, natomiast w Taniec Smoka jest zaangażowane wiele osób, które trzymają poszczególne części smoka na długich prętach (tak jak na zdjęciu z Parady Noworocznej w poprzednim poście). W trakcie obchodów Chińskiego Nowego Roku sklepy i hotele zapraszają tancerzy z okolicznych szkół sztuk walki na tak zwane "wyrywanie chwastów", ma to przynieść powodzenie w interesach.. W trakcie tańca, lew ma za zadanie pozbierać podejrzane zielone rośliny, zwykle warzywa jak kapusta (po chińsku "cai" brzmi tak samo, jak słowo "powodzenie"), i pomarańcze porozrzucane po lokalu. Do warzyw i pomarańczy są zwykle poprzyczepiane czerwone koperty z życzeniami noworocznymi i pieniędzmi dla tancerzy. Czasami ofiarodawcy zwiększają stopień trudności i przywiązują warzywa wysoko nad ziemią, nagroda jest wtedy oczywiście odpowiednio hojna. Taniec jest wykonywany przy akompaniamencie bębnów, cymbałów i gongów.

Taniec Lwa w hotelu Upper House:

Pierwszy lew
 musiał sięgnąć swoja nagrodę z miseczki
(widać ją za jego prawą przednia łapą)  
Drugi lew otrzymał swoją nagrodę
za taniec na tyczce  

Popis fioletowego lwa

Trzeci lew sięga kapustę zawieszoną na  framudze wejścia do hotelu.
Lew i orkiestra

piątek, 2 grudnia 2011

Rzym - dzień 1

Ja przyleciałem SWISSem z Walencji przez Zurych a Beata KLMem z Oslo przez Amsterdam. Obydwa loty udało nam się zgrać tak, że lądowały w przeciągu godziny na lotnisku Fiumicino pod Rzymem. Stąd przejazd kolejką lotniskową na stację Termini i po 20 minutach spaceru byliśmy w hotelu.

Będąc znów we Włoszech nie mogliśmy sobie odmówić jednej rzeczy - pizzy. Dlatego tylko po wzięciu prysznica udaliśmy się na poszukiwanie dobrej pizzeri. Nie było to trudne, mieszkaliśmy przy Via Cavour. Losowo wybierając lokal, udaliśmy się do restauracji Alle Carrette, co okazało się tak dobrym wyborem, że jeszcze tam wróciliśmy!

Zabytkowa winda


Mieszkaliśmy w niewielkim Hotelu PABA, który położony jest w samym centrum na jednym z pięter starej kamienicy. W budynku jest nawet zabytkowa winda, która stanowi ogromny kontrast z eleganckim wnętrzem hotelu. Szczerze polecamy nasz hotel: wspaniały klimat, położenie oraz kameralność. Jest to hotel rodzinny, prowadzony przez starszą Włoszkę, która o dziwo mówiła płynnie po angielsku. W cenę pokoju jest też wliczone pyszne włoskie śniadanie składające się zwykle z rogalika z dżemem lub chrupiącego, złocistego tosta, jogurtu i wyśmienitego capuccino, ale o tym dowiedzieliśmy się dopiero rano... 


środa, 23 marca 2011

Bangkok - dzień 1

Szczerze mówiąc, to pierwszego dnia nic nie zrobiliśmy oprócz przyjechania z lotniska do hotelu komunikacją miejską. Nie polecamy podróżowania z Singapuru do Bangkoku, a jeśli już ktoś decyduje się na taką podróż musi się przygotować na lekki szok. Po wysprzątanym i bardzo europejskim Singapurze, Bangkok nie robi zbyt dobrego wrażenia. Komunikacja miejska jest prawie nie istniejąca, powolna, zatłoczona i bardzo droga w porównaniu z kosztem taksówek. W krzakach czają się dziwni ludzie, którzy zaczynają nagle klekotać jak się przechodzi koło nich (jakkolwiek dziwna, taka sytuacja zdarzyła nam się naprawdę).
Gdy prawie już byliśmy w hotelu znienacka wyskoczył zza jakiegoś rogu bardzo pomocny pan i chciał nam zabrać bagaże i pomagać, sugestywnie wyrywając torby i plecaki. Okazało się, że jest boyem hotelowym i jest bardzo miły, jak i cała reszta obsługi hotelu. Hotel był jednym z lepszych w których mieszkaliśmy. Po zarejestrowaniu zamówiliśmy kolację do pokoju. Trzeba powiedzieć, że mimo ogromnej ilości wad Bangkok ma jedną bezwzględną zaletę, która sprawia że chce się tam wracać raz po raz. Jest TANIO! Dwudaniowa kolacja kosztowała nas 25 zł, w tym wliczona dostawa do pokoju.
Zupa Tom Yum, jedna z tradycyjnych tajlandzkich potraw.

Ryż z dodatkami i kakao z lodem.

niedziela, 20 marca 2011

Penang - dzień 4 - Dom Cheong Fatt Tze

Ostatni dzień na wyspie Penang był dniem zwiedzania. Widzieliśmy prawie wszystko co było do zobaczenia, poczynając od domu Cheong Fatt Tze przez siedzibę klanu Khoo aż po świątynię Kek Lok Si. Chcieliśmy więcej (wzgórze Penang, Świątynia Węży, plaża), ale niestety bardzo ulewny deszcz pokrzyżował większość naszych planów.
Dom Cheong Fatt Tze jest bez wątpienia jednym z najbardziej ciekawych zabytków na wyspie. Zbudowany przez Cheong Fatt Tze, chińskiego biznesmena, zwanego również Rockefellerem Wschodu, został doszczętnie zdewastowany po jego śmierci, lecz w ostatnich latach, po wykupieniu przez prywatną osobę i przekształceniu w hotel, odzyskał dawną świetność.


niedziela, 6 marca 2011

Kuala Lumpur - dzień 3 - Zalało nas!

Powódź! Po południu spadł deszcz, i jak na tropiki przystało, był dosyć intensywny. Na tyle intensywny, że woda zaczęła spływać z tarasu do naszego pokoju. Na szczęście, po jednym telefonie, szybko dostaliśmy nowy pokój, który ma dodatkowo widok na wieże Petronas.

Nowy widok z okna

czwartek, 3 marca 2011

Makau - dzień 2 - Hotel

Mieszkamy w Casa Real Hotel przy terminalu promowym. To czterogwiazdkowy hotel obok kasyna o tej samej nazwie. Hotel ma bardzo wysoki standard, porównywalny z dobrymi hotelami w Pekinie (i znacznie wyższy niż niektóre 5-gwiazdkowe hotele w Szanghaju).

Oto kilka zdjęć: